What's pleasing to the eye in the delusion of my sight*
MCA
Ostatni czasokres obfitował w wydarzenia. 4 maja po kilkuletniej walce z rakiem, odzedł Adam Yauch, znany szerszemu gronu jako MCA, członek Beastie Boys. Rest in peace, bro'
Robaki
To, o czym chcę napisać kilka słów więcej dotyczy (dla odmiany) Luxtorpedy. Po pierwsze: premiera! 09.05.2012 odbyła się premiera drugiego albumu Luksów zatytułowanego Robaki.
O godzinie 18:00 w warszawskim Empiku przy Marszałkowskiej (hue, hue, poznaniacy) wbiegłem na pierwsze piętro dzierżąc w dłoni świeżo odebrane z Eventimu bilety na Sonisphere.
Minął kwadrans, który przegadałem w miłym towarzystwie, po czym pojawił się Litza, który przeprosiwszy publikę, udał się na kawę i fajkę, zostawiając Kmietę, by zabawiał publikę. Luksi byli na wysokich obrotach od trzeciej nad ranem, wiadomo. Podobno rozdawanie zapałek się udało.
Po wypaleniu szluga zespół był gotów. No, może poza Drężmakiem, który wpadł nieco spóźniony, ale i tak dostał owację na stojąco. Wydarzenie prowadził Rawicz, ale na szczęście pytania zadawała głównie publiczność. Pomimo widocznego zmęczenia, chłopaki (zwłaszcza Kmieta) dbali o to, by atmosfera nie zrobiła się zbyt nadęta, przekłuwali balon.
Pytano o to, gdy zagrają w mieście X, kiedy w mieście Y, skąd się wzięła różnica brzmienia między pierwszą i drugą płytą (Kmieta fachowo wyjaśnił ;)), jak powstają ich teksty (yeah, right), czemu Hans jest Hansem, a także co o Robakach myślą ich żony. Just look (kręciła Kasiulec):
Potem standardowo: był czas na zdobycie autografów, chwilę pogawędki z zespołem (ominął mnie koncert Pięć Dwa w Piasecznie. Hansu, bierz Deepa pod pachę i dawaj występa w Warszawie), poznać reprezentację luxforum, aż trzeba było ustąpić pola wywiadobiorcom.
Jedno starsze małżeństwo przysłuciwało się spotkaniu. Na koniec kobieta rzuciła "Ale fajne chłopaki", na co jej mąż "Ale jakie brzmienie!"
Bajdeuej, Luxtorpeda postanowiła potraktować swoich fanów poważnie i umieściła na swoim kanale youtubowym wszystkie kawałkimz nowej płyty. Przed premierą ich płyta rozeszła się w kilkunastu tysiącach egzemplarzy. Chcieć to móc, drogie (nomen omen) wytwórnie!
Sonisphere \m/
Woo-hoo. Zacznę od tego, że nie miałem ochoty tam iść. Jestem nieimprezowym i niekoncertowym nudziarzem. W przeciwieństwie do mojej żony. Right? Right.
Nie jestem, jak się lubię łudzić, aż tak złym mężem. Kupiłem bilety. Metallikę lubiłem, spodziewałem się niezłego show. Nadto miało grać Black Label Society, które lubię, a którego bym nie odkrył, gdyby nie <fail>Guitar Hero</fail>. No i nie chciałem przegapić Luxów, którzy mieli grać krótki, trzydziestominutowy set.
Na bemowskie lotnisko wpuszczali od 15.00. Ja oczywiście w robocie, kręcę się i wiercę, by wyrobić się z robotą i, bum, wylatuję. Nie miałbym stresu,gdyby nie to, że akurat miałem tygodniowy dyżur, czyli 24h na dobę musiałem być pod telefonem, gdyby coś się akurat zesrało w robocie. Ech, święty Ekspedycie... Podróż z przygodami, kilka rozmów służbowych, a na Młocinach wsiadam w specjalnie przygotowaną przez ZTM linię tramwajową wiozącą mnie na miejsce koncertów.
Gdy wbiegam na płytę, Luksi grają Hymn, potem wywala się prąd i dają czadu unplugged z publicznością. Oczywiście, w nagrodę za spieprzoną elektrykę nie wydłużono im czasu koncertu. Livenation, brawo, kurna.
W minucie, gdy Luxtorpeda kończy koncert, szukam mojej żony i razem lecimy pod dużą scenę, gdzie Zakk Wylde już zaczął tańczyć w pióropuszu. Czad. Finałowym kawałkiem był oczywiście Stillborn.
Po nich grało Machinehead, które zlałem. Wróciliśmy na płytę, by razem z reprezentacją luxforum napić się wody zaprawionej Carlsbergiem. Żetony na piwo to zuo, zwłaszcza że ciężko było ten napitek nazwać piwem.
Jakieś Gojire, Huntery i insze inszości grające na małej scenie olałem takoż, zdecydowawszy się spędzić czas inaczej: już to stojąc w kolejce po piwo, już to rozmawiając z luxforumowiczami, aż trzeba było zacząć się zbierać i lecieć na ten Gołdyn Cyrkuł. Po drodze zahaczyliśmy o, nieliczne jak zawsze na tego typu imprezach, sanitariaty, dzięki czemu mogliśmy usłyszeć, jak Litza dołącza do Acidów, by wywrzeszczeć z nimi Slow and stoned.
I się zaczęło. Dźwiękami Ecstasy of gold. Setlistę wkleję poniżej. Po bokach sceny wisiały dwa telebimy, a na koncert Metalliki również tylna ściana setu stała się ekranem. Mogłem policzyć dziękimtemu zmarszczki na twarzy Jamesa. Nie wiedziałem, że aż tak zdziadzieli. Przy Master of puppets myślałem, że Larsa zabierze pogotowie, ale chłopak widocznie potrzebował rozgrzewki, bo z każdym kolejnym kawałkiem dawali radę coraz bardziej. Dodatkowe efekty pirogechniczne, świetlne, filmowe i akustyczne były fajne, ale niekonieczne. James z kolegami chyba też bawili się całkiem nieźle. Wiadomo, przy takiej publice...
A co grali?
METALLICA - Setlist - 10 maja 2012, Lotnisko Bemowo.
Main Set
1. Hit the Lights
2. Master of Puppets
3. The Shortest Straw
4. For Whom the Bell Tolls
5. Fight Fire with Fire
6. The Struggle Within
7. My Friend of Misery
8. The God That Failed
9. Of Wolf & Man
10. Nothing Else Matters
11. Through the Never
12. Don't Tread On Me
13. Wherever I May Roam
14. The Unforgiven
15. Holier Than Thou
16. Sad But True
17. Enter Sandman
Encore
18. Creeping Death
19. One
20. Seek & Destroy
Na youtube można znaleźc nagrania prosto ze Snake Pit. Dziękuję Ci anonimowy fanie Metalliki!
Po koncercie tłumy zablokowały Bemowo, rozchodząc się w kierunku Wrocławskiej i Conrada.
I co teraz będzie? Dębiec, Dębiec!
Borussia rozgromiła Bayern 5:2. Lewy 3 gole. (tak, wiem że to już kilka dni. Po prostu długo piszę posty)
*to otwerający wers z kawałka I don't know Beastie Boys, śpiewany przez MCA.





